Jak łatwo zniszczyć marzenia?



Ostatnio na moim fanpage’u pojawiło się kilka krytycznych komentarzy odnośnie mojego celu, jakim jest przystawka lub segway (kliknij tutaj, by zobaczyć). Prowadząc taki profil i organizując zbiórki trzeba się liczyć z tym, że nie każdemu się to będzie podobało i w końcu ktoś napisze jakieś gorzkie słowa. Przyjęłabym to bez komentarza, gdyby nie sposób, w jaki to zostało przedstawione.

Czy osoba niepełnosprawna na pewno rozumie drugą osobę niepełnosprawną? Zawsze myślałam, że każdy, kto porusza się na wózku będzie dążył do tego, aby poprawić swoją jakość życia tak, by móc z niego jak najbardziej korzystać. Okazuje się jednak, że niektórzy wybrali siedzenie w domu – ogólnie ujmując. O tym, że są takie osoby wiedziałam od dawna. Nigdy ich nie oceniałam. Bo to ich wybór, być może strata. Skoro ja nigdy nikogo nie krytykowałam za poddanie się lub po prostu brak siły, dlaczego inni krytykują to, że ja nie chcę siedzieć w miejscu?

Ktoś napisze, że sprzęt, na który zbieram to fanaberia i luksus. Ktoś inny stwierdzi, że podróże, które tak kocham to w dzisiejszych czasach zbytek. Po pierwsze: specjalistyczny sprzęt nie oznacza luksusu, po drugie: podróże nie dla wszystkich są wygórowaną potrzebą.

W pewnym sensie, to jest przykre, że ludzie nie umieją myśleć poza swoimi ramami. Bo jeśli ktoś mi pisze, że wózek manualny całkowicie by mi wystarczył, to albo jest absolutnie samodzielny i nie wie jak spastyka może ograniczyć, albo się zamknął w przekonaniu, ze tak już musi być. Podobnie z tymi podróżami – w swoim życiu już trochę miejsc zwiedziłam i nigdy to nie były grube pieniądze – nie jeżdżę z drogimi biurami podróży i nie sypiam w apartamentach 5 gwiazdkowych. Nie zamierzam rezygnować ze zwiedzania świata, tylko dlatego, że komuś się to wydaje drogie czy niepotrzebne. Wyjeżdżam po to, by coś zobaczyć, coś wyjątkowego, innego – za małe pieniądze.

Sprzęt, który jest mi potrzebny nie tylko będzie służył do podróżowania. Sprzęt, na który zbieram przede wszystkim będzie służył do tego, bym stawała się samodzielna. W domu, w sklepie, szkole, biznesie, na spacerze i w wielu innych, nieodłącznych dziedzinach życia. Tego problemu być może nie zrozumie nikt, komu nie przeszkadza spastyka w rękach. Ja, mimo, że ją mam, nie wyobrażam sobie spędzić całego życia przy rodzicach, bez dzieci, bez pasji i bez planów na przyszłość. Nie lubię siedzieć w domu i nie czuję się z tego powodu winna. Powinnam się w ogóle tak czuć? Czy rozwój jest czymś złym? Dla osób otwartych i silnych, z pewnością nie. Dla tych, co stracili wiarę być może tak, ale taka osoba nie ma prawa krytykować kogoś innego za chęć do działania.

Zbiórek i portali do ich zakładania jest wiele. Tak jak już kiedyś pisałam, jedni zbierają na operacje, drudzy na remont domu, inni na wydanie książki czy płyty, jeszcze inni na podróż maluchem po USA czy wspinaczkę na Mount Everest. Ja zbieram na sprzęt do poruszania się. Czy mój cel jest gorszy lub lepszy? Nie zamierzam tego oceniać, bo to nie o to chodzi. Facet wjechał przypadkiem w Beatę Szydło i dzięki nagłośnieniu zebrał ponad 130 000 zł na Seicento warte 6 000 zł. Czy ja oceniałam cel jego zbiorki? Nie, bo każdy ma prawo zbierać na co chce i jeśli ludzie chcą wpłacać pieniądze to znaczy, że to wcale nie jest głupie. Nie raz sama komuś oddałam kilka złotych, bo jak to mówi moja koleżanka - dobro wraca.

Zatem ludzie, przestańcie być zawistni, bo tu o zawiść chodzi przede wszystkim. Nie oceniajcie niczego przez pryzmat pozorów czy własnych wartości. Każdy te wartości ma inne, ale to nie oznacza, że są one gorsze. Są po prostu inne – z czasem może się okazać, że lepsze i trzeba to przyjąć z pokorą, tak jak ja przyjmuje fakt, iż mój cel nie jest na pierwszym miejscu.

Dziękuję wszystkim krytykantom i tym, którzy jednak widzą coś więcej w życiu na czterech kółkach niżeli tylko cztery ściany. Jesteśmy wielcy!

1 komentarz:

  1. Marzę żeby móc znowu usiąść, bo jestem leżąca. Nawet na wózek już nie wsiadam. Marzę także o tym żeby rozstać się z poradnią leczenia bólu. Masz rację - facet,który przypadkowo wjechał w B. Szydło, dzięki nagłośnieniu dużo szybciej zebrał ponad 130 tys. zł na Seicento [6 tys. zł.] niż osoby niepełnosprawne lub ich rodziny na terapię czy sprzęt rehab. tak szybko nie zbierają.

    OdpowiedzUsuń

Kim jestem?



Była studentka dziennikarstwa i pasjonatka nowoczesnych technologii, obecna studentka marketingu internetowego. Lubię zaglądać w ludzkie dusze, analizować problemy i je rozwiązywać. Walczę ze stereotypami sprawdzając przy tym siebie samą. Pokonuję bariery pędząc przez życie na czterech kółkach




Masz pytania? Napisz do mnie: kontakt@krecamniekolka.pl