Ułatw sobie życie: kuchenne gadżety dla spastyków i nie tylko!


Tak naprawdę miałam opublikować najpierw inny tekst, ale postanowiłam go jeszcze trochę podrasować :). Dziś więc będzie o czymś innym, mianowicie czas na serię „Ułatw sobie życie” z nawiązaniem do kuchni.

Wiele osób, zwłaszcza z porażeniem mózgowym nie wyobraża sobie samodzielnego funkcjonowania w kuchni, wielu rodziców tych osób również nie dopuszcza do siebie tej myśli. Czy słusznie? Nie zamierzam przekonywać spastyków i ich rodziców, że kuchnia to najbezpieczniejszy obszar w domu i nic nam w niej nie grozi. Będę was natomiast przekonywać, że warto próbować, ćwiczyć i szukać rozwiązań, ponieważ przyjdzie taki czas, że nikt wam nie zrobi kanapki, nie zmyje po was i nie ugotuje wam obiadu. To brzmi brutalnie, ale ostatnio właśnie do mnie dotarło, że bardzo mało ludzi z MPD w Polsce jest przygotowana na samodzielne życie lub życie z partnerem, który chodziłby do pracy. Wynika to głównie z podejścia rodziców, którzy nie uczą swoich dzieci bezpiecznego krojenia czy mieszania w garnku, bo nie ma czasu, trzeba pędzić do pracy lub po prostu nie wierzą, że pociecha kiedyś wyfrunie z gniazda. Nie mówię tutaj o tym, by przymuszać do roboty osobę w stanie leżącym lub bardzo ciężko spastycznym, ale jeśli dziecko umie sobie umyć zęby i rozczesać włosy, to w kuchni również sobie da radę. To, co może nas dekoncertować to ciągła obserwacja i wyręczanie, gdy coś nam spadnie czy nie wyjdzie. Nikt nie lubi, gdy się na niego patrzy podczas czynności wymagającej skupienia – każdy wtedy czuje presję, a gdy ktoś chce nas na siłę wyręczyć tracimy poczucie własnej wartości – obie te rzeczy dotyczą ludzi zarówno zdrowych jak i tych niepełnosprawnych.

Zapytacie zatem co z ostrymi przedmiotami, gorącą patelnią czy wrzącą wodą w czajniku. Osoby pełnosprawne powinny sobie zadać pytanie ile razy się zacięły czy poparzyły – pewnie kilkanaście, zwłaszcza na początku przygody z gotowaniem. Osób spastycznych nie będę kłamała, że nigdy sobie nie zrobią krzywdy, dążenie do samodzielności to krew pot i łzy. Gdy już jednak znajdziecie swój patent, dojdziecie do wprawy i zyskacie spokój mięśni, poczujecie ogromną satysfakcję z uszykowanych kanapek, sałatki, jajka sadzonego czy wypieku. Sposób i kreatywność to jedno, odpowiedni sprzęt drugie. Na naszym rynku (i nie tylko) są dostępne urządzenia, o których możecie nie mieć pojęcia. Te, o których macie pojęcie, mogą posłużyć do czegoś, co Wasi rodzice robili tradycyjną metodą. Pora zatem na odkrycie gadżetów niemożliwych :).


1. Deska do krojenia z przystawkami to podstawowa rzecz, która powinna znaleźć się w kuchni osoby niepełnosprawnej. Jest całkiem duża (50cm na 30cm) i posiada antypoślizgowe listewki. Jedna z jej krawędzi została lekko wzniesiona, by umożliwić smarowanie chleba bez użycia drugiej ręki. Na jej powierzchni znajdziemy tarkę do warzyw, zacisk do słoików lub chleba, by pokroić go jedną ręką i kolce, dzięki którym pokroimy łatwo owoce i warzywa również bez użycia drugiej ręki. TUTAJ KRÓTKA PREZENTACJA. Koszt w pełni rozbudowanej deski to 220 zł. Do kupienia TU.


2. Krajacze i szatkownice do warzyw, owoców, jaj to rozwiązanie dla tych, którzy nie chcą odpalać robotów kuchennych, bo akurat potrzebują czegoś na szybko i w niewielkiej ilości. Istnieją różne rodzaje takich krajaczy, ale przeważnie są one manualne, czyli bez użycia prądu – otwieramy, wkładamy np. jajko lub pomidora na nakładkę z ostrzami w różnych „wzorach”, dociskamy zamkniecie i w pojemniku pod mamy pięknie pokrojone produkty, idealnie np. do sałatki. TUTAJ PREZENTACJA. Cena: od 150 zł, do kupienia TU.. Oprócz krajaczy, mamy jeszcze siekacze i rozdrabniacze, które nam pokroją dane warzywa czy owoce drobniej lub na pastę – może być to np. miska z systemem sznurkowym, który w łatwy sposób nam rozdrabnia lub mieli mieszankę – w zależności od tego ile razy pociągniemy sznurek, tak będzie wszystko posiekane. TUTAJ PREZENTACJA. Cena: od 30 zł, do kupienia TU. Trzecim urządzeniem do krojenia jest krajalnica do jajek, dzięki której możemy pokroić w plasterki nie tylko jaja, ale także inne małe miękkie warzywa, owoce czy sery. TUTAJ PREZENTACJA. Cena od 45 zł, do kupienia TU.


3. Noże i łopatki kuchenne z ergonomicznym uchwytem będzie znacznie wygodniejszym rozwiązaniem dla spastyków. Dzięki rączce ułożonej pod katem prostym łatwiej je trzymać i nimi operować podczas krojenia czy przewracania produktów na patelni, ot cała filozofia. TUTAJ PREZENTACJA. Cena około 40 zł, do kupienia np.. TU.


4. Obieraczka elektryczna do owoców i warzyw przyda się tym, którzy boją się obieraczek ręcznych. Urządzenie podłączamy do prądu, nakłuwamy nasze warzywo czy owoc, dociskamy drugim kolcem i wciskamy start – po chwili mamy pięknie obrane jabłko. Obieraczka ma dwa tryby pracy, pojedynczy i podwójny, zależy jak grubą skórkę ma nasz produkt. TUTAJ PREZENTACJA. Tańszym odpowiednikiem obieraka automatycznego, jest obierak manualny – działa na tej samej zasadzie, co ten elektryczny, tyle, że tutaj musimy kręcić drążkiem – plus tego obieraka jest taki, że obierze nie tylko okrągłe produkty, ale także ogórki, cukinie, marchewki. TUTAJ PREZENTACJA. Cena: 500 zł elektryczna, do kupienia TU, 100 zł manualna, do kupienia TU


5. Trzymak do patelni i garnków powstał dla tych, co znowu podczas gotowania mogą operować tylko jedną ręką. Jest to zabezpieczenie przed przesuwaniem się rondelków i ich przypadkowym spadnięciu – np. podczas ruchu mimowolnego ;). Trzymak mocuje się na przyssawkach i skutecznie unieruchamia garnki. Cena 40 zł, do kupienia TU.


6. Otwieracz do słoików i butelek będzie pomocny dla tych, co nie potrafią otwierać butelek i słoików, bo mają problem ze spastyką w palcach lub niedowłady. Wystarczy przyłożyć otwieracz do nakrętek i go przekręcić trzymając za wydłużony uchwyt. Cena 32 zł, do kupienia np. TU.


7. Ruchoma podstawka pod czajnik to kolejne ciekawe rozwiązanie dla tych, co nie chcą ryzykować podnoszenia czajnika, również elektrycznego i przypadkowego wylania wrzątku. Podstawka posiada dodatkowy pasek z rzepem, którym można zabezpieczyć czajnik z tyłu, by się nie przesuwał. Nie musimy ściągać czajnika z podstawki, a gdy chcemy nalać wody do kubka wystarczy, ze lekko popchniemy palcem jego rączkę. Cena około 140 zł, do kupienia TU.


8. Robot planetarny z przystawkami to chyba najbardziej uniwersalne i wielozadaniowe urządzenie do kuchni, które nie tylko może ułatwiać życie osobom pełnosprawnym, ale również tym, mającym problemy z rękami. Robot ten może zastąpić tarki, ucieraczki, blendery, miksery, maszynki do mięsa. Przede wszystkim szybko ubijemy jajka czy wyrobimy nim dowolne ciasto – nie trzeba tego robić ręcznie. W komplecie zwykle jest sprzedawana przystawka do mielenia, malakser z tarczami szatkującymi oraz np. blender kielichowy. Dodatkowymi przystawkami, które możemy kupić to chociażby przystawka do wałkowania ciasta czy robienia makaronu. Pamiętajmy, moc takiego robota planetarnego powinna wynosić przynajmniej 1200W – w innym wypadku silnik może nie podołać i pójść z dymem, wyjątkiem jest sprzęt firmy KitchenAid, który ma trochę inną zasadę poboru mocy – jest to jednak bardzo wysoka półka cenowa – 2300 zł za robot + misę, trzepaczkę, mieszadło i hak. Dla porównania robot firmy Bosch, MaxxiMum kosztuje 2100 zł, posiada moc 1600W i ma w zestawie misę 5l, trzepaczkę, mieszadło, hak, rozdrabniacz do warzyw i owoców, różne tarcze do ciecia i tarcia oraz blender kielichowy, robot Gratus równie renomowanej firmy Eta, oprócz wszystkich przystawek Boscha, w wersji podstawowej może także mielić mięso oraz zboże, wyrabiać kiełbasy i wykrawać ciastka – moc 1200W, cena 2300 zł. TUTAJ KRÓTKA PREZENTACJA jednego z robotów.


9. Blender kielichowy z funkcją gotowania – długo nie wiedziałam o jego istnieniu, a szkoda, bo to rewelacyjny patent. Nie każdy się czuje na siłach cały czas pilnować zup, mieszać je czy blendować blenderem ręcznym. Firma Philips stworzyła blender, który krok po kroku ugotuje zupę i jeśli później będziemy chcieli zrobi z niej krem. My jedynie musimy wrzucać po kolei składniki i ustawić program. Oprócz zup możemy oczywiście też przygotować koktajle i kruszyć lud. Moc 1100W. TUTAJ PREZENTACJA. Cena 1000 zł, do kupienia TU.


10. Pierogarka ułatwi lepienie wszystkim, mniej sprawnym miłośnikom pierogów. Urządzenie jest plastikowe, zwykle dwustronne – jedna strona ma mniejszą średnicę, druga większą. Możemy go użyć na dwa sposoby. Pierwszy polega na wycięciu nim kółek na rozwałkowanym cieście, położeniu na nich farszu i zamknięciu ciasta tymże gadżetem, lub drugi sposób to ułożenie kupek z farszu w linii prostej 5 cm od krawędzi ciasta, wywinięcie krawędzi ciasta nieco ponad farsz i przyłożenie pierogarki centralnie nad farszem – dociskając ją powstanie śliczny pieróg. Druga metoda jest prostsza i szybsza. TUTAJ KRÓTKA PREZENTACJA. Cena 5 zł, do kupienia np. TU.

Pokazałam wam dziesięć przydatnych rzeczy do kuchni, które według mnie stanowią znakomite dodatki treningowe i pomocnicze dla osób z dysfunkcjami rąk. Wszystkie spełniają swoje zadanie, jednak dla mnie samej, niektóre z nich mogłyby być wykonane bardziej estetycznie. Np. podstawka pod czajnik lub zabezpieczenie przed przesuwaniem się garnków – gdyby były czarne lub srebrne, wkomponowałyby się bardziej w kuchnie – dla niektórych to może być bez znaczenia, są jednak osoby, które patrzą na takie szczególiki ;). Jeśli miałabym powiedzieć, który gadżet jest dla mnie najbardziej praktyczny, pewnie wybrałabym robota planetarnego, bo jest dla mnie bezkonkurencyjny. Nie zawsze jednak jest czas, by dokręcać przystawkę szatkującą i wtedy doskonale się sprawdzi zwykła krajalka do jaj. To rzecz jasna nie wszystkie gadżety kuchenne dostępne na rynku, jest ich naprawdę całe mnóstwo. Do listy powyżej mogłabym dołączyć również rękawiczki kuchenne ze specjalnego materiału dzięki którym na pewno się nie zatniemy podczas krojenia lub obierania. Warto inwestować w takie małe rzeczy i się na nich uczyć. Warto je pokazywać dzieciom i zachęcać je do samodzielności. Zdaję sobie sprawę, że czasem trudno sobie wyobrazić samodzielność spastycznego dziecka, ale im wcześniej się zacznie tą naukę, tym lepiej sobie da radę w życiu. Każdemu rodzicowi życzę wiary, siły i cierpliwości, wszystkim starszym spastykom również. Pamiętajcie, na naukę nigdy nie jest za późno – wystarczy wasza determinacja.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Kim jestem?



Była studentka dziennikarstwa i pasjonatka nowoczesnych technologii, obecna studentka marketingu internetowego. Lubię zaglądać w ludzkie dusze, analizować problemy i je rozwiązywać. Walczę ze stereotypami sprawdzając przy tym siebie samą. Pokonuję bariery pędząc przez życie na czterech kółkach




Masz pytania? Napisz do mnie: kontakt@krecamniekolka.pl