Czy bycie eko, to ludzka fanaberia? | To dla mnie ważne!


Wielu ludzi uważa, że bycie eko, dotyczy przede wszystkim niezaśmiecania środowiska i jedzenia zieleniny. Oczywiście, nasza planeta jest w coraz gorszym stanie przez plastik, metal i inne odpady, ale dzisiaj, chciałabym opowiedzieć wam o produktach, które kupujemy i lubimy, bo nie znamy prawdy lub nie chcemy jej znać. Jeśli jesteście z tej drugiej grupy ludzi, to mam nadzieję, że uda mi się zmienić Wasz stosunek do rzeczy często niepotrzebnych, a tak bardzo brutalnych.

[wpis zawiera drastyczne zdjęcia]

Rzeczywiście. Moim zdaniem osoba, która nie chce poznać realiów danego zjawiska, w tym wypadku bardzo okrutnego i niepotrzebnego, jest osobą egoistyczną. Każdy z nas jest w mniejszej lub większej części egoistą, ale są pewne różnice. Jestem egoistką, bo czasem się z kimś czymś nie podzielę, jestem egoistką, bo czasem puszczę muzykę na full i katuję sąsiadów, jestem egoistką, bo czasami usiądę rodzicom w fotelu i włączę głupkowaty serial Grace i Frankie. Nigdy w życiu jednak nie karmiłabym swojego dziecka słodkim szajsem, nigdy nie kupiłabym mamie najtańszego kremu, nigdy też nie skusiłabym się na futro naturalne czy skórę naturalną. Dlaczego?

Bo mam świadomość. Ta świadomość obudziła we mnie wrażliwość i niechęć, wręcz obrzydzenie do masowej produkcji mięsa i hodowli zwierząt przeznaczonych na futra czy skórę. Tu wcale nie chodzi o to, że te zwierzęta są zabijane. Tu chodzi o to, jak się je zabija i traktuje przed ubojem. Nie mam nic przeciwko temu, by zjeść krowę od zaufanego rolnika ze wsi. Powstrzymuję się jednak od jedzenia poszczególnych mięs, bo zdobycie mięsa z takiej krowy czy świni to dziś luksus, a ja doskonale wiem jak wygląda życie zwierząt w molochach. Są bite, okaleczane, ściśnięte. I po co? Po to, by zaspokoić człowieka, jego głód i niekiedy chorą psychikę – mam tu na myśli ludzi z tych zwierzęcych molochów, którzy non stop te zwierzęta katują. Tak, w końcu taka krowa czy świnia lub inne zwierzę będzie zabite, ale pomyślcie sobie, ile w międzyczasie cierpień będzie musiało znieść. Dni, miesiące, lata. Ktoś pewnie pomyśli: to tylko zwierzę... Moi drodzy, zwierzęta to istoty żywe, które odczuwają taki sam ból jak my i niekiedy są tak samo inteligentne jak psy, które posiadacie. Pewnie się zastanawiacie, czy można gdzieś zobaczyć filmy z takich ubojni i hal... Jestem chyba niepoważna. Rzadko kto chce je oglądać. Natomiast zachęcam Was do tego. Jeśli po ich obejrzeniu, dalej będziecie chcieli jeść mięso - uszanuję to. Skąd u mnie taka dobroduszność? O tym piszę na końcu, zatem czytaj proszę dalej.

Moi rodzice bardzo często próbowali mnie przekonać, że skóra, powiedzmy na buty, jest produktem ubocznym produkcji mięsa. W roku 2016 oszacowano, iż w przeciągu najbliższych 9 lat, co roku będzie zabijanych 430 mln samych krów. Firmy rzeźnicze oczywiście trzepią na tym niezłe siano, tak więc, dla mnie nie jest to produkt uboczny. Większość z was uważa, że skóra naturalna jest lepsza od ekologicznej. Było tak kilkadziesiąt lat temu. W dzisiejszych czasach nawet eko skóra może być piękna i droga. Rok temu kupiłam kozaki zimowe ze sztucznej skóry, kosztowały 230 złotych – wyglądają naprawdę dobrze i jestem pewna, że długo mi posłużą, Oczywiście, jeśli kupimy buty z eko skóry za 70 zł to najprawdopodobniej po roku będą do wyrzucenia, dlatego nie bójcie się kupować tych droższych.

Podobna sytuacja jest z futrami. Tak jak zakupy obuwia naturalnego mogę w jakiś sposób zrozumieć, tak kupowanie futer naturalnych, w tym sweterków np. z angory to dla mnie próżność. I nieważne czy jest to starsza Pani, czy dziewucha z nadmuchanymi warami. Produkcja futer każdego typu, to rzecz bardzo kontrowersyjna. Zwierzęta są miesiącami poupychane w klatkach, często bardzo chorują, o humanitarnej śmierci mogą pomarzyć, bo ze skóry się je obdziera na żywca. O tej skandalicznej metodzie dowiedziałam się od pewnego profesora na dziennikarstwie, gdy to rozmawialiśmy o sposobach zabijania zwierząt. Obok tego wspomniał o psach, np. w Azji, które przed zabiciem okłada się pałami, bo mięso wówczas jest bardzo soczyste. Pamiętam, że ledwo ten wykład przeżyłam psychicznie, później na własną rękę szukałam w internecie filmów i wtedy już nie mogłam powstrzymać łez. Rodzina niejednokrotnie mi się pytała po co te filmiki oglądam, po co się nad sobą znęcam. Moja odpowiedź zawsze do każdego jest taka sama: by być lepszym człowiekiem. W zamierzchłych czasach ludzie polowali na zwierzęta włóczniami, zjadali je, a potem sobie szykowali futra, bo nie mieli w co się ubrać. A dzisiaj? Miliony ubrań do wyboru, w tym piękne sztuczne futra, a puste kobieciny lecą po futro za 2 000 zł. Zawsze gdy mijam takie osoby, zadaje sobie pytanie, czy on/ona wie jak ta norka została obdarta? Jak ten lis cierpiał bez skóry, leżąc na zwłokach innych lisów, powoli umierając? Gdy o tym pomyślę mam ochotę krzyczeć, naprawdę. Tak bardzo mnie dobija ludzka płytkość i bufonada.

Jakiś rok temu zaczęłam zwracać uwagę na kosmetyki, bo te jak wiecie, są testowane na zwierzętach. I należy tu pamiętać o ważnej rzeczy, jeśli po tym, co zaraz przeczytacie będziecie chcieli używać tych „bezpiecznych” produktów, zwróćcie uwagę na to, czy dana marka nie testuje i nie zleca testów, czy tylko nie testuje u siebie, ale zleca te testy komuś innemu, co jest dla mnie takim samym złem. To tak jakbym sama nie chciała, by moje dziecko miało próchnicę, więc przekazałabym cukierka Robertowi, by on przekazał go dziecku. Drugą rzeczą, na jaką należy zwracać uwagę, to to, czy dana marka sprzedaje kosmetyki w Chinach – nawet jeśli produkty nie są tam produkowane, a jedynie sprzedawane, to znak, że na pewno są testowane na zwierzętach, bo takie jest chińskie prawo. Na czym polegają te testy i dlaczego nie warto się do nich przyczyniać? Podam najpierw kilka przerażających faktów.

Test Draize’a – badanie toksyczności ostrej, to wkrapianie królikom lub świnkom morskim pod powiekę poszczególnych substancji. Zwierzęta mają założone kołnierze, by nie mogły się drapać. Test trwa około 24 godziny, w tym czasie zwiększa się ilość wkrapianej substancji, np. składnika szamponu. Później następuje dwutygodniowa obserwacja np. zapalenia spojówek i jeśli u zwierzęcia się nie zaobserwuje poprawy jest ono uśmiercane. Nie muszę chyba pisać jak bardzo do tego czasu przykładowo taki królik cierpi? Tak samo brutalnie wygląda test na podrażnienia skóry. Wówczas królik jest wsadzany w specjalną klatkę przytrzymującą głowę, by nie mógł się lizać po aplikacji danej substancji na okaleczoną partię ciała. Dla sprecyzowania jeszcze dodam, że podczas testowania nie cierpi jedno zwierzę, cierpi kilkadziesiąt takich zwierząt. Nie tylko królikom i świnkom morskim wyrządza się krzywdę w laboratoriach. Torturom poddaje się także psy, koty czy małpy. W tych i innych przypadkach nie testuje się jedynie kosmetyków. Mogą to być papierosy lub leki - tutaj poruszam temat kosmetyków, leki to inna para kaloszy. Uwaga – w 90% przypadków laboratoryjne eksperymenty są NIEUZASADNIONE. Z prostego powodu. Człowiek to nie pies czy królik. Mamy zupełnie inne ciała, odczyn pH, prowadzimy inny tryb życia. Zatem jeśli ktoś sądzi, że dzięki testom będzie reagował dobrze na dany produkt, jest po prostu zaślepiony. To jest tylko i wyłącznie kwestia danego przypadku czy szampon nas uczuli, a cień do powiek nam je wypali. Ja sama, jestem skórnie bardzo wrażliwa i m.in. dlatego stosuje naturalne kosmetyki, np. firmy Vianek. Pachną one zabójczo i nie podrażniają. Myślicie, że rezygnując z testowanych produktów nie będziecie mogli zrobić sobie makijażu? Bzdura, jakich mało. Jest wiele kolorowych kosmetyków nietestowanych na zwierzakach, które niczym nie odbiegają od tych testowanych – mają porównywalną trwałość i równie ładnie wyglądają na twarzy czy paznokciach. Co do ich ceny – mitem jest, że naturalne kosmetyki są droższe, podam przykład: szampon marki Vianek, 300ml, cena 12-15 zł – szampon firmy Garnier, 300-400ml, cena 13-16 zł. Ceny są porównywalne, a jeśli dobrze poszukamy, kosmetyki Vianka dostaniemy w jeszcze niższych cenach. Testy robi się po to, mieć w razie czego czym się bronić w sądzie. Po nic więcej.

Pełną listę firm i marek, które testują kosmetyki lub te testy zlecają dostępna jest TUTAJ – KONIECZNIE ZAJRZYJ. Być może w tej właśnie chwili myślisz, że nie masz zbytniego wyboru, bo przecież wszystkie firmy testują. W takim wypadku zobacz listę marek, które są wolne od testów – KLIKNIJ TUTAJ! Obie listy są aktualizowane i jak widzisz, jest w czym wybierać.
Moim zdaniem to ludzkie przyzwyczajenie skłania do kupowania tych i innych kosmetyków lub ubrań. Oczywiście wielki wpływ ma również marketing, na który wielkie firmy wydają fortunę. Miłośnicy Avonu często nie mają pojęcia o konkurencyjnej firmie, jaką jest FM Group – fakt, produkty te bywają droższe, ale są też dużo lepsze jakościowo. Firma FM nie buli pieniędzy na promocję, stąd też mało się o niej czyta, ale mogę zaręczyć, że ich wyroby są naprawdę dobre i jeśli ktoś zdecyduje się być konsultantem, otrzyma bardzo dobry program lojalnościowy z nagrodami i zniżkę na wszystkie produkty. Nie, to nie jest reklama.

Cały czas trwa walka między eko konsumentami, a konsumentami firm, które sprzedają futra lub kosmetyki testowane na zwierzętach, a nawet suplementy robione z olejów rybnych. Wiele osób zarzuca nam głupotę. Nie raz pytano mnie, co mi da fakt, że nie kupuję skóry lub popularnych kosmetyków. Sama przecież nie zbawię świata. Ok, nie zbawię, ale wiecie co? Mam spokojne sumienie, bo nie przyczyniam się do zła. I o to tu właśnie chodzi, by się nie przyczyniać do czegoś, co nie tylko jest okrutne, ale i w dzisiejszym świecie niepotrzebne. Technologia poszła tak do przodu, że nie potrzebujemy naprawdę wielu rzeczy. Pójdę nawet o krok dalej – jeśli jesteś zakochany w produktach futrzanych, spróbuj sam upolować lisa i uszyj sobie z niego czapkę – nie wysługuj się koncernami, które robią to w niehumanitarny sposób, zyskując czas, pieniądze i satysfakcję. Nie chce ci się bawić w wikinga? Tak myślałam. W tym wypadku otwórz oczy i chwilę pomyśl. Obejrzyj materiały wideo, zapoznaj się z publikacjami, a dopiero potem dokonuj wyboru i oceniaj innych. Jeśli nie chcesz poznawać prawdy, bo szkoda ci nerwów i sumienia, wybacz, ale dla mnie jesteś tchórzem. Co innego, gdy jesteś świadom własnych wyborów, a co innego, gdy celowo nie chcesz ich podeprzeć wiedzą.

I to co równie ważne. Nie trzeba przechodzić od razu na weganizm. Czasem wystarczy zrezygnować z połowy, by poczuć się dobrze i przy okazji czynić dobro. Ja nie kupuję pewnych kosmetyków, ubrań czy obuwia, nie jem też dziczyzny i mięsa czerwonego. Jem natomiast drób i ryby. Ale tylko te, co do których mam pewność, piję także mleko, jem jaja i sery. Jestem pollowegetarianką ze zdrowym rozsądkiem. Kiedyś może pójdę dalej, póki co jestem szczęśliwa.

Vlogerki, które doskonale tłumaczą na czym polegają testy:
Juszes - https://www.youtube.com/watch?v=w9lb4WnHioE
Makeup Chat - https://www.youtube.com/watch?v=z1BfMVpdOiA
iza schizu - https://www.youtube.com/watch?v=lYxi9FBP_T4
Warto obejrzeć:
Okja - film fabularny opowiadający o wielkiej przyjaźni i bezdusznym koncernie produkującym mięso dla wielkiego zysku. Zdania na temat tej ekranizacji sa podzielone. Dla mnie samej, film jest rewelacyjny, choć nigdy nie oglądam koreańskich produkcji. Temat został pokazany czasem w nieco humorystyczny sposób, ale mamy tam również drastyczne i bardzo smutne nawiązania. Jednym słowem film warto obejrzeć.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Kim jestem?



Była studentka dziennikarstwa i pasjonatka nowoczesnych technologii, obecna studentka marketingu internetowego. Lubię zaglądać w ludzkie dusze, analizować problemy i je rozwiązywać. Walczę ze stereotypami sprawdzając przy tym siebie samą. Pokonuję bariery pędząc przez życie na czterech kółkach




Masz pytania? Napisz do mnie: kontakt@krecamniekolka.pl